poniedziałek, 28 października 2013

Magdalenki biszkoptowe ciasteczka


Kilka miesięcy temu kupiłam formę na magdalenki. Jakoś nie było sposobności, żeby je zrobić, ale kupiłam wodę z kwiatu pomarańczy, wiec znalazł się powód. Woda nie przemawia do mnie. Zbyt sztuczny zapach.

 Marcel Proust w powieści: "W stronę Swanna. W poszukiwaniu straconego czasu" tak opisuje wspomnienie wywołane smakiem magdalenki zamoczonej w herbacie:
"...  matka widząc, że mi jest zimno, namówiła mnie, abym się napił wbrew zwyczajowi trochę herbaty. Odmówiłem zrazu; potem, nie wiem czemu, namyśliłem się. Posłała po owe krótkie i pulchne ciasteczka zwane magdalenkami, które wyglądają jak odlane w prążkowanej skorupie muszli. I niebawem (...) machinalnie podniosłem do ust łyżeczkę herbaty, w której rozmoczyłem kawałek magdalenki. Ale w tej samej chwili, kiedy łyk pomieszany z okruchami ciasta dotknął mego podniebienia, zadrżałem, czując, że się we mnie dzieje coś niezwykłego. Owładnęła mną rozkoszna słodycz (...). Sprawiła, że w jednej chwili koleje życia stały mi się obojętne, klęski jako błahe, krótkość złudna (...). Cofam się myślą do chwili, w której wypiłem pierwszą łyżeczkę herbaty (...). I nagle wspomnienie zjawiło mi się. Ten smak to była magdalenka cioci Leonii.(...)
Chcecie mieć podobne doznania. Spróbujcie.
Ja miałam pomysł, aby do środka włożyć coś co przypomina perłę - włożyłam wiec rodzynkę. 
Mam nadzieje, że zwolennicy tradycyjnej magdalenki wybaczą mi inulinę i otręby. 


3 jaja
150 gram mąki 
1 łyżka otrąb lub inuliny 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
4 łyżki drobnego cukru
100 gram roztopionego masła
masło do wysmarowania formy
olejek cytrynowy (lub woda pomarańczowa)



Ubiłam pianę na sztywno. Dodałam cukier. Ubijałam dalej. Dodałam żółtka a za nimi przesianą mąkę i inulinę z proszkiem do pieczenia. Na koniec wąską stróżą nalałam wlałam rozpuszczone ale chłodne masło. Całość przełożyłam do wysmarowanych masłem foremeczek i piekłam 15 minut w 200 stopniach.

Kiedy ostygły wyjęłam z formy, przekroiłam na pół i posmarowałam pomarańczową konfiturą bez cukru. Literatura na talerzu 2013

25 komentarzy:

  1. mmmmm. Magdalenki kojarzą się z Proust'em... są swego rodzaju świętością... odczarowujesz dla mnie większość potraw, które wydają się być mega-trudne-i-nie-do-zrobienia :) Twoje wyglądają przepięknie...

    OdpowiedzUsuń
  2. ps. ja niestety nie widzę przepisu... :/

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham je za kształt, wygląd i aromat migdałów <3 nigdy ich sama nie robiłam, ale są super! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie jadłam, a słyszałam sporo. Kiedyś może będzie mi pisane spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie jadłam magdalenek, a są takie sławne... Niech chociaż popatrzę na te Twoje cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pyszne, do tej pory jadłam niestety tylko takie ze sklepu, ale jestem pewna, że Twoim nie dorównują :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam formy do magdalenek, niestety... Ale może kiedyś sobie kupię :)
    Mnie zawiodła woda różana - za bardzo pachnie perfumami...

    OdpowiedzUsuń
  8. idealne - wyglądają jak z najlepszej cukierni :DD

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż się zatrzymałam przy pierwszym zdjęciu, a w myślach pobrzmiewało wielkie wow :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają wspaniale! Też się zbieram, żeby kupić te foremki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyszły cudownie fotogeniczne, ale jakoś nigdy nie przemawiała do mnie idea tych ciastek. Cóż może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  12. jeszcze nigdy takowych nie jadłam, wyglądają wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wracają do łask magdalenki z tego co widzę. Wszystkie tego formatu formy :) Fajnie.
    Pozdrawiam
    www.basinepichcenie.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż chce się po nie sięgnąć.... :)!

    OdpowiedzUsuń
  15. Urocze, śliczne i przede wszystkim domowe! Cudowne :)

    OdpowiedzUsuń