czwartek, 30 lipca 2015

Japoński sernik "Cotton Japanese Cheesecake" światowy hit. Ciasto bezglutenowe


To jest wpis bardzo subiektywny. 
Na światowych serwisach kulinarnych ponuje zachwyt nad japońskim sernikiem "Cotton Japanese Cheesecake". Sernik ma odsłony liczone w milionach.  Postanowiłam zrobić i ja. Kocham delikatne lekkie struktury. Ale ... w głowie zaświecia mi się lampka. Sernik ma tylko 3 skałdniki. To dobrze. Lista zakupów będzie krótka.  Zaniepokoiła mnie jednak gramatura jaką podaje przepis: 


3 jaja
120 gram serka śmietankowego
120 gram białej czekolady 


Trochę mały i trochę za słodki.
Poszłam do sklepu. Przy półce z serkami zastanawiałam się, który kupić.
Dwa odpowiadały mojemu wyobrażeniu o leciutkim, puszystym japańskim serniku. President 0 % i serek śmietankowy z Wielunia. 
Opakowanie serka z Wielunia zawiera 200 gram. W mojej ręce znalazło się maleńkie pudełeczko. Czekolada w Polsce jest 100 gramowa. Trzeba więc kupić dwie - jeśli chcemy się trzymać przepisu. 

Pomyśłałam sobie, że z tej ilosci sera - rodziny nie nakarmię. A jeśli już to  porcje będę wielkości sushi - aaa  to da radę. 

Na szczęście w TKMax rok temu kupiłam 2 tortownice wielkosci rozłożonej dłoni ( mojej dłoni), więc pomyśłałm sobie, że mam w czym upiec.

Sernik zrobiłam z takich składników jak podaje autorka na Youtube. 

Moja opinia:

japoński sernik to nic innego jak seflet serowy (pyszny suflet) lub sernik minimalistyczny.

Piecze się  go w 170 stopniach nie 15 minut a 35 minut ( chyba, że to wina mojego piekarnika).

Czy dobry?  Bardzo dobry. Jednak porcja musi być wielkosci sushi. Więc jeśli ktoś robi przyjęcie w japońskim stylu - będzie idelany. W temacie.

Zostanę przy serniku wieldeńskim lub królewskim. Japoński będę robić z podwojonych składników sera. 



Ich proporcje :

3 jaja
120 gram białej czekolady
120 gram kremowego serka

Moje proporcje:

3 jaja
100 gram czekolady białej
200 gram kremowego serka z Wielunia.

Czekoladę roztopiłam w kąpieli wodnej. Odstawiłam. Białka ubiłam ze szczyptą soli na sztywno. Szpatułą wymieszałam ser z rozpuszczoną czekoladą. Potem dodałam zółtka i dodawałam po łyzce piany z białek. Masę przlałam do bardzo małej tortownicy wysmarowanej masłem i wyłożonej ponad 5 cm papierem do pieczenia. Rozgrzałam piekarnik do do 170 stopni i wlałam na blachę wrzącą wodę. Wstawiłam tortownicę i piekłam 15 minut. Jednak to było za mało i dodałam jeszcze 10 minut, a potem jeszcze 5 i jeszcze 5 minut. W sumie pieklam 35 minut. Jednak na te proporcje wystarczy 30 minut. Jednak nie 15 - moze to mój piekarnik. Podaję czas z mojego doświdczenia.


Jedzmy go jeszcze gorącego.
Plusy dostaje za:
- jest bezglutenowy
- lekki
-szybko się go robi i jeszcze szybciej zjada. 

26 komentarzy:

  1. wiesz co? jak patrzę to już czuję, ze to moje smaki :) cudownie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ten serniczek, też mam taką malutką foremkę więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda kusząco! mus zrobić ;) ale bardziej odpowiadają mi Twoje proporcje :mniej czekolady a więcej sera :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda pięknie i leciutko :) krótka lista składników mnie zachęca i to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo czekolada ! podoba mi się! będę produkować ! :) z czym podawać? z zieloną herbatą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK! Mam matchę, że też jej nie zaparzyałam;)

      Usuń
  6. No widziałam to szaleństwo :-) może i ja się skuszę :-) kto wie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Allee ma cudowną strukturę, koniecznie muszę zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  8. W Polsce większość przyzwyczajona jest do ciężkich serników ,ja z racji tego ,że nie mam dostepu do normalnego sera robię właśnie takie leciutkie i te lubię najbardziej. Piękny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z racji, że jesteśmy fankami wszelkich serników i dodatkowo azjatycka kultura jest nam znana czujemy się zobowiązane go zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam jeszcze o tym serniczku. Wygląda super! Powiem szerze, że Twoje proporcje bardziej mi odpowiadają. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam o nim, ale rzeczywiście porcja mała. Jednak skuszę się zrobić z większej porcji, bo wygląda super

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląda smakowicie :) słaszałam już o tym sernkiu, ale nie robiłam, a porcja rzeczywiście wydaje się jak dla krasnoludków :):)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam go kiedyś na Moich Wypiekach i cały czas jest na liście "to do" :D Bardzo ładny Ci wyszedł, tak wygląda lekko, delikatnie, a jednocześnie elegancko. Ach zjadłabym :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo intrygujący sernik, kusi wyglądem, bardzo mnie ciekawi, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  15. Składniki wyglądają intrygująco, nigdy nie widziałam tak prostego przepisu;) Na pewno go upiekę;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale za to jak wygląda...:-) Cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Widać,że musi być bardzo delikatny w smaku;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem jak to się stało, że ja - największy sernikożerca wszech czasów, nie słyszałem o cotton cheesecake. Wygląda tak lekko i bosko, że muszę go wypróbować. Dobrze, że również posiadam miniaturowe foremki, będzie w czym upiec ten minimalistyczny (także wielkościowo) sernik :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Też się do niego przymierzałam...
    Po składnikach zorientowałam się, że to mała porcja. Takie robią Japończycy.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem go bardzo ciekawa! Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Robię według zbliżonego przepisu tyle, że na kruchym spodzie, bardzo mi odpowiada :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja nie jestem miłośniczka serników ale ten wygląda na tak prosty, że aż jestem ciekawa jak smakuje :)
    miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń