sobota, 2 grudnia 2017

Kimchi z czerwonej kapusty pekińskiej


 O kimchi słyszałam wiele. 
Zabierałam się od dwóch lat, ale kiedy spróbowałam po raz pierwszy postanowiłam wziąć się w garść i zrobić. 
Przeczytałam  u Marty Dymek z Jadłonomii o walorach zdrowotnych kimch i chciałam go mieć. 
Ja nie mogę jeść zbyt pikantnych potraw, więc tylko domowej roboty kimchi w moim przypadku wchodzi w grę.
Dodatkowo od kiedy zobaczyłam czerwoną kapustę pekińską już nikt by mnie nie powstrzymał, aby je zrobić :)
Kimchi w sklepie nie wygląda zbyt ładnie. 
Ale to z purpurowej kapusty pekińskiej jest po prostu piękne. Kapusta z purpury zmienia się podczas fermentacji w pudrowy róż .
Zrobiłam jej mało z jednej główki. Na próbę. 





1 kapusta pekińska purpurowa (średniej wielkości)
2 litry wody
1/2 szklanki soli himalajskiej
1 biała rzodkiew 
1 marchewka
2 szalotki
2 łyżki mąki ryżowej
1/2 łyżeczki cukru
2 ząbki czosnku
kawałek (3-4 cm) świeżego imbiru, posiekanego
2 łyżki sosu rybnego
łyżeczka chili
łyżeczka cukru trzcinowego 




Kapustę kroimy  wzdłuż na ćwiartki a następnie w dużą kostkę ok 3-4 cm. Przekładamy do dużej miski. W zimnej wodzie rozpuszczamy sól i przelewamy do kapusty. Obciążyłam ciężkim garnkiem wypełnionym wodą. Odstawiamy na 4 godziny. Po tym czasie  płuczemy kapustę  pod bieżącą wodą.

Szalotkę, czosnek, imbir, ścieramy na tarce o najmniejszych oczkach, mieszamy sosem rybnym i szczyptą cukru. Z mąki ryżowej oraz 1 łyżeczki cukrem ugotować kleik (gotować przez 1 -2 minuty  aż zmieni się w gęsty, ryżowy kleik.Odstawić do przestudzenia.
Następnie  do kleiku dodajemy starte na tarce produkty  i chili .Kleik dokładnie mieszamy. 
Rzodkiew i marchewkę tniemy w  paseczki julienne. 
Dodajemy do kapusty. Wlewamy kleik i  mieszamy. 

Do czystego słoika partiami wkładamy kapustę . Każdą partię dokładnie ubijamy drewnianą pałką. Następnie odstawiamy w ciemne miejsce na 2 dni  w temperaturze pokojowej, po czym czasie powkładamy jeszcze na kilka dni do lodówki.  Słoik nakryłam  pokrywką ale jej nie dokręcałam . 



7 komentarzy:

  1. Nigdy nie jadłam kimchi, podobno jest baaardzo zdrowe

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie jadłam :) Co za kolory!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też dopiero niedawno poznałam smak kimchi i bardzo powoli zbieram się do tego, żeby zrobić swoje :). Mimo, że jadłam wersję łagodną, to jak dla mnie była zdecydowanie ostra... nawet nie chcę myśleć, jak musi smakować wariant z jeszcze większą ilością chili :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji jeść, ale kolory fenomaenalne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nałogowo oglądamy koreańskie seriale i kimchi zawsze kusi, bo jest u nich na porządku dziennym :) Musimy też w końcu spróbować :D

    OdpowiedzUsuń