poniedziałek, 8 października 2018

Gołąbki z czerwonej kapusty w sosie z czerwonego wina



Przypadkiem na obiad w minioną sobotę mieliśmy gołąbki z czerwonej kapusty... Kisiłam  kapustę. Zostało  kilka liści. Szkoda było wyrzuć. Zrobiłam więc gołąbki na parze z ryżem basmati, czarną soczewicą i szalotką. A do tego sos! Ale jaki! Szalotka, czerwone wino, ocet balsamiczny, winogrona, żurawina i figi, anyż, goździki, tymianek. Niespodziewanie mieliśmy niesamowicie smaczny obiad.


Liście z kapusty zdjęłam przed siekaniem do kiszenia. Bardzo łatwo się zdejmowały. Jeśli z twojej główki kapusty schodziłoby gorzej, wtedy wytnij głąb i obgotuj a potem zdejmij liście.
Moje tak jak pisałam zeszły szybko, ale jest październik i główki kapusty dość młode. Nie wiem jak schodzić będą w lutym czy marcu. Lub kiedy będziesz czytać ten post.

Zdjęte liście pozbawiłam nerwu biegnącego przez środek liścia, odcięłam też kawałek twardej części od nasady. Włożyłam do garnka z wrzącą osoloną wodą na sito do parowania. Parowałam ok 5 minut. Kiedy liście były już plastyczne. Zdjęłam delikatnie na durszlak i wystudziłam W miedzy czasie przygotowywałam nadzienie: 

100 g ryżu basmati (gotowanie 10 minut)
pół szklanki czarnej soczewicy (gotowanie 30 minut)
sól, olej i szalotka

Szalotkę pocięłam w drobną kostkę i zaczął się szklić. Dodałam wcześniej ugotowaną soczewicę i ryż. Doprawiłam pieprzem i tymiankiem (może być też majeranek).



Farsz zawinęłam w liście kapusty, ułożyłam w tym samym naczyniu do parowania i gotowały się ok 20 minut.

Potem przygotowałam sos:

szklanka czerwonego wina
pół szklanki octu z czerwonego wina balsamicznego
2 szalotki
 łyżeczka suszonych żurawin 
figa świeża (ale może być posiekana suszona - choć figa nie jest konieczna, jej brak nie zrujnuje smaku)
winogrona ciemne drobne kilka sztuk lub jak ktoś lubi rodzynki - ja nie lubię dałam winogrona
szczypta mielonego anyżu
szczypta cynamonu
2 goździki
olej rzepakowy 
tymianek suszony ok pół łyżeczki

Szalotkę pocięłam w drobną kostkę, zeszkliłam na odrobinie oleju,wlałam wino i ocet, posoliłam do smaku. Dodałam resztę składników. Odparowałam aż zrobił się gęsty sos. Trzeba pilnować, mój w pewnym momencie zrobił się za gęsty, dolałam wodę. Pod koniec dodałam także suszony tymianek. 



Gołąbki włożyłam na patelnię z sosem. Chwilę jeszcze się dusiły. Można też gołąbki zapiec w naczyniu żaroodpornym i upiec polewając przed podaniem sosem.


Moja rodzina jadła z piersią kaczki.



3 komentarze:

  1. wyglądają niesamowicie :) muszę kiedyś zrobić

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby zwykłe gołąbki by się mogło wydawać a wyglądają jak najbardziej wykwintne danie jakie się da zrobić <3 :D

    OdpowiedzUsuń