poniedziałek, 25 listopada 2013

Warsztaty w Siemens Akademia Smaku "Kawa. Świat w filiżance" + przepis na waniliowy krem kalafiorowy z kawą


To był niezwykły dzień. Chyba nie mogłam sobie wymarzyć lepszych warsztatów. 
Ale od początku. Skąd moja fascynacja? Zaraz Wam wszystko opowiem.
Tematem tych warsztatów była  Jej Wysokość Kawa. Pan Marcin "Makiato" Wójcik z prawdziwą pasją i niemałymi umiejętnościami prezenterskimi opowiadał nam o kawie.  Ha! ja kawę piję ćwierć wieku!!! i nie wiedziałam o niej aż tyle ;) Ale zanim poznaliśmy królową wieczoru ...


... Pan Konrad Birek  z restauracji Sowa i przyjaciele zaprosili nas no gotowania. Akacja rozgrywała się na dwóch "polach bojowych". Jedna drużyna, Pana Konrada przygotowywała... ale o tym zaraz. Gdyż teraz przechodzę przedstawić moją drużynę...


Tak to się zaczęło. Nasz przywódca przydzielił nas do sekcji: wątróbki cielęcej, duszonej cebulki w miodzie akacjowym oraz kremu z kalafiora z wanilią i z pianką kawową


Ja znalazłam się w sekcji kalafiora. Noże poszły w ruch i szybko i zgrabnie kalafiory (cztery dorodne) "wyróżyczkowałyśmy", aby  mógł powstać krem. Idealny. Gadki jak aksamit. O niesamowitym smaku. Przyznam Wam się że na drugi dzień przygotowałam całą wazę zupy dla moich chłopców.  


A oto końcowe dzieło:


Zupa krem z kalafiora z pianką kawową.
na 4-6 osób:

średni kalafior 
500 ml mleka
500 ml śmietany kremówki
1/2 laski wanilii
1 łyżka prażonych płatów migdałowych 
sól i biały pieprz

Pianka kawowa:
200  ml wody
5 g sucro ( do nabycia w internecie)
400 ml likieru kawowego.


Z kalafiora wyciąć same różyczki ( nóżki można wykorzystać do bulionu ). Sparzyć różyczki w osolonej wodzie. Blanszować kilka minut. Do drugiego garnka wlać mleko, śmietankę i rozkrojoną łaskę wanilii. Zacząć podgrzewać. Odcedzić kalafiora z wody i przełożyć do mleka. Gotować kilka minut do miękkości. Doprawić solą. Kiedy kalafior będzie miękki, dodać biały pieprz a całość zmiksować na aksamit. Można przetrzeć przez sito.

Wodę zmiksować z sucro. Ciągle miksując dodać likier kawowy, aż powstanie puszysta pianka. Krem przelać do bulionówek, posypać prażonymi płatkami migdałowymi a na wierzch ułożyć piankę kawową.


Kiedy nasz kremik był już prawie gotowy ja wybrałam się do "konkurencji" a raczej przyjaciół, którzy z największą pieczołowitością przygotowywali gruszkę w przyprawach korzennych. Troszkę im pomieszałam w garnku, a raczej wchłaniałam zapach z unoszącej się pary. Boski zapach!!!


 Tak prezentowały się polędwiczki wieprzowe.


A efekt końcowy dostojnie prezentował się na talerzu.
Pieczone polędwiczki wieprzowe z aromatycznym winnym sosem z czekoladą i kawą.
Ja przy tym daniu zaniemówiłam. Mowę odebrała mi kompozycja smaków. 


Kiedy skończyliśmy degustować przyrządzone dania, naszym zadanie było poczuć się kiperem smaku kawy.
Pan Marcin zaparzył 12 filiżanek rożnych gatunków kaw, a naszym zadaniem było wybrać najlepszy smak kawy. Siorbaliśmy i próbowaliśmy, wydawaliśmy z ust dziwne dźwięki aby odnaleźć nazwy smaków jakie pojawiały się podczas głośnego degustowania. 


Potem Pan Marcin zorganizował małe laboratorium i  zaczęła się zabawa.


 Zaparzana kawa bulgotała, para buchała  a na górę szybował jej najlepszy wywar.


To pierwszy koktajl. Kawa, skórki pomarańczy, lawenda.


W kolejnej odsłonie w menzurce pojawił się suchy lód. I zaczęła się reakcja. 
Dodatkiem do kawy był Calvados ( na marginesie: przypomniał mi się Łuk Triumfalny  Remarque. To jedna z moich ulubionych książek. A Calvados nieodłącznie kojarzy mi się z jego opisem w tej książki) oraz cydr gruziński.


 I ten koktajl również rozpieszczał nasze kubki smakowe.


Serdecznie dziękuję Siemens Akademia Smaku za możliwość udziału w tym warsztacie. Jak na prawdziwą Akademię przystało dużo się nauczyłam.


wtorek, 19 listopada 2013

Ciasto pomarańczowe z żurawiną. Hit na święta. Ciasto bezglutenowe


Lepszego ciasta nie jadłam. To będzie obok makowca hit w moim domu przy okazji świąt. W domu pachnie nieziemsko. 
Kilka lat temu w cukierni Misianka kupiłam sobie porcję ciasta pomarańczowego. Porcja kosztowała 12 zł. Wiedziałam, ze jest bez mąki. Przyszłam do domu i zaczęłam szukać w sieci przepisu. Znalazłam. Ale nie było okazji żeby go zrobić. 
W końcu kilka dni temu kupiłam pomarańczową czekoladę. W Batidzie. Jaka ona dobra!!! Pamiętacie groszki o smaku pomarańczowym ? Tak właśnie smakuje. A potem dołożyłam paczkę żurawiny. 
Wilgotnością ciasta same kierujemy. Ja dodałam tylko 200 g mielonych migdałów. Ale jeśli wolicie bardzie zwarte, suchsze ciasta 300 g będzie wskazane. 
Aaaaa i zajmuje sporo czasu. Myślę, że pomarańcze można zrobić dzień wcześniej aby nie spędzać całego dnia w kuchni. 


SKŁADNIKI:

2 pomarańcze  ekologiczne 
3/4 szklanki brązowego cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200-300 g mielonych migdałów
5 jajek
opakowanie żurawiny 100g
czekolada pomarańczowa opcjonalnie
( jeśli się nie uda proponuję białą czekoladę i skórkę z pomarańczy + olejek pomarańczowy)
na Allegro można kupić 1 kg belgijskiej czekolady pomarańczowej lub gorzką czekalorę z karmelizowaną gorzką czekoladą.


                                                                PRZYGOTOWANIE:


Umyte pomarańcze gotowałam 70 minut w wodzie na małym ogniu  ( uwaga przepisy mówią o 4 krotnym zmienianiu wody i gotowaniu każdorazowo  jeśli pomarańcze były pryskane). Ugotowane pomarańcze pokroiłam na  kawałki zmiksowałam i wystudziłam, aż były zimne.
Białka ubiłam na sztywną pianę i dodałam połowę cukru do piany. Resztę wsypałam do żółtek i miksowałam na puszysty kogel mogel. Następnie do żółtek dodałam masę pomarańczową, proszek do pieczenia i mielone migdały. Pod koniec wrzuciłam żurawinę. Teraz bez użycia miksera samą szpatułką dodawałam w małej ilości pianę z białek.
Całość przełożyłam do wysmarowanej tortownicy i oproszonej mielonym lnem. Piekłam 80 - 90 minut w 170 stopniach C.


Po wystudzeniu ciasta czekoladę pomarańczową rozpuściłam w kąpieli wodnej i udekorowałam żurawiną.


czwartek, 14 listopada 2013

Cupcakes babeczki z masą lukrową


To moje pierwsze cupcakes. Skoro mnie się udało, wam też! Sporo pracy, ale warto.Teraz siedzę i mogę je kosztować. Tylko nie wiem którego wybrać. Ciężko sie zdecydować.


Składniki na ciasto

szklanka mąki 
100 ml mleka letniego
130 g miękkiego masła
3/4 szklanki drobniutkiego cukru
2 jajka (w temp. pokojowej) 
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

kilka łyżek konfitury truskawkowej do nadziewania

masa lukrowa bordo i pudrowy róż

PRZYGOTOWANIE:

Mąkę przesiej wraz z proszkiem do pieczenia. Masło utrzyj na krem z cukrem (wysokie obroty, 3 minuty). Następnie zmniejsz obroty na średnie i dodawaj po jednym jajku ciągle mieszając. Do masła dodaj 1/3 ilość mąki z proszkiem i tyle samo mleka. Postępuj przemienne przez kolejne dwa razy.
Ciasto przełóż do formy na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami. Nakładaj ciasto łyżką do lodów, wtedy babeczki będą równe. Wstawić do nagrzanego piekarnika 180 stopni C i  piecz przez około 30- minut.



Kiedy babeczki się upieką, wystudź je. 
Po środku zrób otworek na konfiturę. Użyłam wycinarki do gniazd nasiennych jabłek. Sprawdza się znakomicie.


Otwór napełnij konfiturą


 Wierzch dekorowałam lukrem plastycznym. 


Babeczki są wyśmienite. Pyszne i słodkie. 







piątek, 8 listopada 2013

Naleśniki Suzette



Rozpieszczam nas dziś naleśnikami Suzzete. 
Pyszne, aromatyczne i słodkie.
Najlepsze do wykonania sosu będą mandarynki.


 Ciasto:

 szklanka wody 
3/4 szklanki mąki 
1 jajo ekologiczne
szczypta kurkumy
szczypta soli 



Sos:

2 łyżki miękkiego masła
sok z 6 mandarynek
sok z połówki cytryny
skórka z mandarynki i cytryny
kieliszek likieru mandarynkowego (szczęśliwie posiadam prosto z Sycylii:):)
lub pomarańczowego/ lub spirytus
 5 kostek cukru trzcinowego


 Przygotowujemy ciasto i smażymy maleńkie, cieniutkie naleśniczki. 


PRZYGOTOWANIE:

Masło roztapiamy w rondelku, wlewamy do niego sok z owoców oraz dodajemy skórki z owoców. Następnie dodajemy cukier trzcinowy. Wlewamy likier i odparowujemy aż sos stanie się w lepki (czas ok. 15- 20 minut).

PRZYGOTOWANIE NALEŚNIKÓW:

Na czystą patelnię wlej łyżkę sosu, rozprowadź na całą jej powierzchnię i rozłóż naleśnika, po chwili przerzucając go na drugą stronę, tak aby cały był nasączony sosem. Złóż naleśnik trójkąty i tak postepuj z każdym naleśnikiem do kańczenia. Wykładaj na talerze gorące. Dla efektu gorące naleśniki polej spirytusem, podpal i natychmiast podawaj. 
Ja podałam z maleńkiej patelenki.

wtorek, 5 listopada 2013

Sałatka z piersią kaczki


Pełna aromatu, przepyszna imbirowa sałatka z grillowaną piersią z kaczki 


SKŁADNIKI:

2 piersi z kaczki 
1 łyżeczka przyprawy "pięciu smaków" lub do chińszczyzny 
2 cm tartego drobno świeżego imbiru
opakowanie szpinaku baby
dymka do smaku 
świeża kolendra (dużo)
ryż ugotowany na sypko

SOS:

sok z połówki pomarańczy
skórka otarta z połówki pomarańczy 
2 łyżki sosu sojowego 
papryczka chilli pokrojona ( czerwona dla koloru)
kilka kropel ciemnego oleju z sezamu



 PRZYGOTOWANIE 

Piersi z kaczki umyłam i wysuszyłam papierowym ręcznikiem, natarłam delikatnie przyprawą pięciu smaków i tartym imbirem, posoliłam z dwóch stron. Skórę nacięłam w krateczkę aby tłuszcz się wytopił. 
Włączyłam patelnię grillową i grillowałam aż do całkowitego wytopienia się tłuszczu z kaczki. Potem przełożyłam na drugą stronę.

Ostawiłam na kilka minut aby mięso odpoczęło.
Zrobiłam sos z wyżej wymienionych składników. 
Na talerzu rozłożyłam szpinak, potem kaczkę i polałam całość sosem. 
Na wierzch posypałam posiekaną dymkę i kolendrę. 

Podałam z ryżem jaśminowym !


czwartek, 31 października 2013

Śledź z musem z szarej renety


Śledź z musem z szarej renety.
Każdą porcję umieściłam w osobnej szklaneczce (6 sztuk).
Moja sugestia: jeśli chcecie właśnie tak je podać to polecam pokroić śledzia w kosteczki ok. centymetra. 
Ja ułożyłam śledzie piramidkę z kawałeczków około 4 x 4 cm. Ale niezbyt wygodnie się je. 
W tak dużych kawałkach lepiej będzie serwować je na spodeczkach. 


SKŁADNIKI

5 filetów śledziowych
cebula różowa
100 ml białego wina
jabłko szara reneta
pieprz czarny
mielone ziele angielskie (można zmielić w młynku)
1/2 łyżeczki cynamonu
 3 goździki


PRZYGOTOWANIE

 Śledzie moczymy w wodzie kilka godzin. Kiedy mamy już odsolone ryb obieramy jabłko, kroimy w kawałki i dusimy z 50 ml wina wraz z goździkami. Na patelni dusimy cebulę z mielonym zielem angielskim i odrobiną cynamonu. Pod koniec wlewamy pozostałą ilość wina. Odparowujemy kilka minut. Jabłko i cebulę pozostawiamy co całkowitego ostygnięcia. Potem układamy w szklaneczkach na przemian. Warstwa jabłka posypana pieprzem, śledź, cebula i tak ok. 2 warstw. 
Udekorowałam kiełkami brokuła. 
Wstawiłam na kilka godzin do lodówki, aby smaki się "przegryzły”.



Śledzie - w każdej postaci

poniedziałek, 28 października 2013

Magdalenki biszkoptowe ciasteczka


Kilka miesięcy temu kupiłam formę na magdalenki. Jakoś nie było sposobności, żeby je zrobić, ale kupiłam wodę z kwiatu pomarańczy, wiec znalazł się powód. Woda nie przemawia do mnie. Zbyt sztuczny zapach.

 Marcel Proust w powieści: "W stronę Swanna. W poszukiwaniu straconego czasu" tak opisuje wspomnienie wywołane smakiem magdalenki zamoczonej w herbacie:
"...  matka widząc, że mi jest zimno, namówiła mnie, abym się napił wbrew zwyczajowi trochę herbaty. Odmówiłem zrazu; potem, nie wiem czemu, namyśliłem się. Posłała po owe krótkie i pulchne ciasteczka zwane magdalenkami, które wyglądają jak odlane w prążkowanej skorupie muszli. I niebawem (...) machinalnie podniosłem do ust łyżeczkę herbaty, w której rozmoczyłem kawałek magdalenki. Ale w tej samej chwili, kiedy łyk pomieszany z okruchami ciasta dotknął mego podniebienia, zadrżałem, czując, że się we mnie dzieje coś niezwykłego. Owładnęła mną rozkoszna słodycz (...). Sprawiła, że w jednej chwili koleje życia stały mi się obojętne, klęski jako błahe, krótkość złudna (...). Cofam się myślą do chwili, w której wypiłem pierwszą łyżeczkę herbaty (...). I nagle wspomnienie zjawiło mi się. Ten smak to była magdalenka cioci Leonii.(...)
Chcecie mieć podobne doznania. Spróbujcie.
Ja miałam pomysł, aby do środka włożyć coś co przypomina perłę - włożyłam wiec rodzynkę. 
Mam nadzieje, że zwolennicy tradycyjnej magdalenki wybaczą mi inulinę i otręby. 


SKŁADNIKI:

3 jaja
150 g mąki 
1 łyżka otrąb lub inuliny 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
4 łyżki drobnego cukru
100 g roztopionego masła
masło do wysmarowania formy
olejek cytrynowy (lub woda pomarańczowa)



Ubiłam pianę na sztywno. Dodałam cukier. Ubijałam dalej. Dodałam żółtka a za nimi przesianą mąkę i inulinę z proszkiem do pieczenia. Na koniec wąską stróżką wlałam rozpuszczone ale chłodne masło. Całość przełożyłam do wysmarowanych masłem foremeczek i piekłam 15 minut w 200 stopniach C. Kiedy ostygły wyjęłam z formy, przekroiłam na pół i posmarowałam pomarańczową konfiturą bez cukru.


Literatura na talerzu 2013

piątek, 25 października 2013

Makaron rurki w szklance


Dziś Światowy Dzień Makaronu. Aby uczcić jego święto Makaron  podałam w szklaneczkach.
Można podawać na ciepło i zimno. 


Na 2 porcje:

150 g suchego makaronu penne 
200 ml klasycznego sosu pomidorowego (passaty)
szczypta papryczki chili lub peperoncino 
1-2 ząbki czosnku
2  fileciki anchois (uwielbiam je dodawać)
2 łyżki oliwy z oliwek
kilka sztuk pomidorków cherry
opakowanie sera mozzarella (w małych kuleczkach)
sól do smaku 
kilka sztuk czarnych oliwek
świeża bazylia 

PRZYGOTOWANIE 

Makaron gotujemy al dente tak jak opisał producent na opakowaniu. W tym samym czasie przygotowujemy sos. Anchois i czosnek drobno siekamy. Rozgrzewamy patelnię i podsmażamy anchois z czosnkiem chwilę na oliwie dosypując pod koniec ostrą papryczkę. Wlewamy sos pomidorowy. Dusimy tak 5 minut. Ostawiamy do lekkiego ostygnięcia. Do sosu wrzucamy makaron i razem mieszamy. 
Kroimy pomidorki na połówki lub ćwiartki i dodajemy do garnka razem z oliwkami i kuleczkami mozzarelli. Wkładamy do szklanek i dekorujemy świeżymi listkami bazylii.


środa, 23 października 2013

Suflet serowy


Suflet z twarogiem

Kupiłam ekologiczny twarożek. Delikatny, miałki, rozpływający się ustach. Nigdy nie jadłam lepszego. 
Suflety "chodziły" za mną już od dłuższego czasu ale jakoś ciągle tego czasu było za mało. Myślałam, a byłam w błędzie, że wymagają one niebotycznie wiele pracy. Myliłam się. Zachęcam do ich zrobienia. Konsystencja i smak jest nie do porównania z niczym innym. 
Wybaczcie, że trochę mi opadły ale zanim zrobiłam zdjęcia "musiałam" zjeść moją porcję  prosto z piekarnika. Wtedy są najlepsze.


SKŁADNIKI:

Na 8 sztuk

300 g twarożku
4 całe jaja
3/4 szklanki cukru pudru
100 ml gęstego jogurtu naturalnego
2 łyżeczki gęstego ekstraktu z wanilii lub ziarenka z 1 laski
100 g miękkiego masła
1 łyżka mąki ziemniaczanej
masło do wysmarowania foremek 
cukier trzcinowy do wysypania wnętrza foremek



PRZYGOTOWANIE:

Zacznij od wysmarowania foremek masłem i posypania cukrem trzcinowym (po upieczeniu, kiedy będziesz jeść z masła i cukru zrobi się pyszny sos toffi).
Oddzieliłam żółtka od białek.
Masło utarłam z wanilią i mąką ziemniaczaną. Do puszystej masy dodawałam na przemian twarożek i jogurt. Następnie dodałam 4 żółtka i starannie wymieszałam mikserem. 
Teraz czas na pianę z białek. Ubiłam na sztywno białka a pod koniec dodałam po łyżce cukru pudru, piana zrobi się szklista jak na bezy. 
Wzięłam szpatułkę i pół piany przełożyłam do masy serowej delikatnie mieszając. Potem resztę piany. Delikatnie przemieszałam. Napełniłam foremki zostawiając ok. 1 cm od wysokości. Piekarnik nastawiłam na 190 stopni C i zapiekałam w kąpieli wodnej ok. 30 minut. Serwowałam prosto z piekarnika.